Święto radosnego footballu. Start Dynamik pokonuje LZS Steklin.

Święto radosnego footballu. Start Dynamik pokonuje LZS Steklin.

W ostatnim przedsezonowym sparingu Start Dynamik pokonał LZS Steklin 10:0, dlatego gdy
w 5 kolejce b-klasy przyszło ponownie zmierzyć się tym drużynom, to torunianie byli zdecydowanymi faworytami. Jednak piłka nożna już nie raz pokazała, że przed końcowym gwizdkiem nie można sobie dopisywać trzech punktów za zwycięstwo. Jak było tym razem? Zapraszamy do relacji.

Sobotni mecz rozpoczął się z ponad 20-minutowym opóźnieniem, związanym z problemem logistycznym jednego z arbitrów, a torunianie przystąpili do niego w następującym zestawieniu: Foksiński - Filarecki, Janik, Paprocki, Delimata - Goc, Kiełbasiewicz - Rawski, Drewka, Sztangierski - Lisewski. Od pierwszych minut to gospodarze zaatakowali wysoko przeciwnika raz za razem stwarzając sytuacje bramkowe. W 13 minucie prostopadłe podanie, debiutującego Przemka Goca, wykorzystał Arek Sztangierski i Start Dynamik objął prowadzenie. Kilkanaście minut później pada kolejny gol, gdy po szarży prawą stroną Paweł Delimata wyłożył piłkę Łukaszowi Lisewskiemu, a ten nie dał najmniejszych szans bramkarzowi LZS-u Steklin. Przed przerwą jeszcze jedną bramkę dołożył Sztangierski i pierwsze 45 minut zakończyło się wynikiem 3:0.

Z taką zaliczką można było spokojnie wyjść na drugą połowę spotkania, a w niej z każdą minutą działo się coraz więcej. Najpierw dośrodkowanie Drewki na czwartą bramkę zamienił Lisu, tym samym podwyższając na 4:0. Później trener Delimata przeprowadził zmiany personalne i ustawienia, trochę wymuszone troską o zdrowie rekonwalescenta Paprockiego, a na boisku pojawili się Ferdynus, Montowski, Zieliński i Bochat. To co działo się w ostatnich 20 minutach spotkania to już prawdziwie radosny futbol, gdzie niewielką wagę przykłada się do obrony. W 72 minucie Start stracił bramkę z rzutu karnego, po zagraniu ręką Kiełbasiewicza. Kilkadziesiąt sekund później kapitalne podanie w uliczkę od Zielińskiego wykorzystał Sztangierski, kompletując hat-tricka. W 80 minucie błąd Foksińskiego wykorzystał napastnik gości i zrobiło się 5:2. Kolejne bramki padały bardzo szybko, na 6:2 z karnego podwyższa Kiełbasiewicz, ale już po chwili trzecią bramkę zdobywają goście ze Steklina. 85 minuta to wielka chwila Mateusza Bochata, który zdobył swoją debiutancką bramkę w barwach Startu Dynamika Toruń. Asystował mu Tomek Zieliński, który za moment sam wpisał się na listę strzelców. Wynik w ostatniej akcji meczu na 9:3 ustalił Bartek Drewka. Przy dwóch ostatnich trafieniach podawał Kuba Ferdynus.

Szalona końcówka spotkania, koncentracja właściwie tylko na ofensywie i grad bramek- to jest prawdziwa klasa B jaką uwielbiamy :)  Z nadzieją na podobne emocje już teraz zapraszamy na kolejny mecz w najbliższą sobotę, wówczas torunianie na własnym boisku podejmą Spartę Łubianka.

Start Dynamik Toruń 9:3 LZS Steklin

Komentarze

Dodaj komentarz
do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości